wyprawy,rowery
Rowerzy�ci
Erfurt live Header8
Home
Erfurt live Header10 Erfurt live leer0

Erfurt live leer
Ostatnio dodane
Erfurt live leer
Popularne
Erfurt live leer
Erfurt live leer
Prom przez jezioro Nasera PDF Drukuj Email
 
Napisany przez arek, z 30-11-2009 20:13
Średnia ocena użytkownika    (0 głos)
Odsłony 396    
Ulubione Brak

Na pewno nie bylismy pierwszymi rowerzystami próbujacymi dostac sie z Egiptu do Sudanu promem. Ale chyba nikt nie podzielil sie informacjami jak wyglada akcja z rowerem. Jest znane, ze samochód czy motocykl nadajesz dzien wczesniej na barke, a czy rower tez? Otóz nie. Ale tego oczywiscie nie wiedzielismy. Ba nie wiedzielismy, ze motocykl nadaje sie dzien wczesniej. Ale osoba która by miala motor, pewnie by znalazla odpowiednia informacje.

Na pewno nie bylismy pierwszymi rowerzystami próbujacymi dostac sie z Egiptu do Sudanu promem. Ale chyba nikt nie podzielil sie informacjami jak wyglada akcja z rowerem. Jest znane, ze samochód czy motocykl nadajesz dzien wczesniej na barke, a czy rower tez? Otóz nie. Ale tego oczywiscie nie wiedzielismy. Ba nie wiedzielismy, ze motocykl nadaje sie dzien wczesniej. Ale osoba która by miala motor, pewnie by znalazla odpowiednia informacje.
My wiedzielismy tylko to, ze prom odplywa z Asuanu w poniedzialki. Raz w tygodniu. I bilet pierwszej klasy kosztuje 450 funtów, czyli okolo 220zl. Strasznie drogo jak na koszty transportu w Egipcie. Samochodowego transportu, gdyz nasza trasa zaczela sie w Kairze, który zwiedzalismy, równiez poruszajac sie taksówkami.
Bedac w Luksorze, okolo tygodnia przed wyplynieciem, przyjechala para Niemców na motorach, którzy jak sie zgadalo, planowali, plynac tego samego dnia co my promem. I tez nie mieli jeszcze kupionych biletów, ale mieli kontakt do czlowieka, który takowe rezerwowal. Kontakt do Salaha równiez mielismy, ale przed wyjazdem zapomnielismy zajac sie ta sprawa. Dalismy im telefon z egipska karta telefoniczna i... wszystko sie wyjasnilo. Nie ma biletów pierwszej klasy. Pierwsza klasa to dosyc klaustrofobiczne pomieszczenia, z dwoma pryczami jedna nad druga i urzadzeniem klimatyzacyjnym. We wnetrzu statku dwa korytarze i dlatego czesc kajut pierwszej klasy miala okna, a te miedzy tymi korytarzami byly „slepe”. Zreszta nawet te co mialy byly w duzej czesci zamalowane, albo wychodzily na galeryjke na burcie. Druga klasa to za to zbiorowe sale, z dwoma przejsciami i dlugie lawy, obite czyms miekkim, a ludzie albo lezeli na tych lawach, albo na podlodze. Klima tez byla, ale jak pózniej okazalo sie przy pelnej sali jej wydajnosc byla kiepska.
Prom na jeziorze Nasera nie ma nic wspólnego z luksusowymi statkami plywajacymi po Nilu. Choc nie. Ma, te co plywaja po jez. Nasera cumuja nie podal.
Maly stateczek, lata swietnosci majacy dawno za soba. Skromnie wyposazony. Kambuz pierwszej klasy, od drugiej róznil sie tym, ze na stolach byla cerata, a posilek byl przygotowywany gdzies w bocznych pomieszczeniach, a nie za wielka lada jak w barze. Moze tez obsluga baru nie puszczala arabskiego dicho na caly regulator.
Na bramie portu stawilismy sie punktualnie, tak jak bylismy umówieni z Salahem. Ten za to troche sie spóznil. Nie wiem czego oczekiwalem, ale jakos tak czulem sie zwiedziony, kiedy koles wszedl do kantoru w jedynym baraku przy bramie i przez male okienko w drewnianych drzwiach zalatwial interesantów, na przemian z licznymi rozmowami telefonicznymi. Ciezko bylo z nim sie porozumiec. A dodatkowo zanim dotarl to otworzyli brame i stojacy na poczatku turysci zaczeli wchodzic unikajac tlumu tragarzy. A tym promem plynelo wszystko. Lodówki, miksery kuchenne, telewizory, klimatyzator, worki z cebula, skrzynki z pomidorami. I my posród tego wszystkiego, poniewaz nie mielismy biletów wczesniej. Jeszcze tylko kolega zdolal powiedziec Niemcom, aby zajeli jakies miejsce równiez dla nas.
Teraz pozostalo nam tylko kupic bilety, a nastepnie z obladowanymi rowerami przeciskac sie przez brame. A nie bylo to latwe. Pierwsza byla kontrola bezpieczenstwa. Wszystko trzeba bylo przepuscic przez maszyne przeswietlajaca. Nie wazne ze policjant ja obslugujacy puszczal wszystko jak leci. I tak musielismy zdjac wszystko z rowerów, bo sakwami z towarem nie miescily sie do maszyny. A ledwo tylko wyszla ostatnia sakwa, a juz za nia sunal worek z cebula i jakies pudelko skutkiem tego wszystko spietrzalo sie na koncu krótkiego tasmociagu, lub spadalo na ziemie. Nie jest latwo odbierac sakwy, jak ma sie 8 czy 10 pakunków, z czego czesc juz przeszla, a ty próbujesz minac tragarzy i policjantów rowerem, zeby go odstawic i zbierac sakwy.
Kolejny punkt to wazenie towaru. W zasadzie waga wazy wózki towarów ciagniete przez tragarzy, a wlasciciel majdanu odprowadza okreslona oplate. Oplata za rowery byla zryczaltowana i wynosila 50 funtów. Nie wiemy czy za rower bez sakw tez. Ale to jeszcze nie koniec. Budynek, a tam clo.
Wielka dluga lada, gdzie rozpakowuja walizki i pokazuja jakie dobra próbuja wywiezc z Egiptu. Nam upieklo sie to, ale stanelismy przed innym problemem: bramka miedzy ladami byla za waska, na rower. Jeden przenieslismy nad lada i wtedy ktos sie nad nami zlitowal, prowadzac pozostale 3 osoby przez zaplecze.
Kontrola paszportowa, wbicie pieczatki. I tego nie spodziewalismy sie, ze na koniec jeszcze musimy kupic znaczki za 2 funty, na deklaracje która wypelniamy.
I mielismy nadzieje, ze to koniec. Zjechalismy zadowoleni, pochylym nabrzezem na wysokosc promu. Pstrykami sobie fotki, a tu nagle okazuje sie, ze nie zatrzymalismy sie  150 metrów wczesniej przy obskurnej budce. Wracamy, a tam kolejne kwitki, kolejne stempelki i znowu nas spisuja. W zasadzie pan przerysowuje nasze nazwiska z paszportów, bo jestem pewien ze pisac w alfabecie lacinskim nie potrafil. I juz burta promu. I znowu kontrola paszportów i biletów. 2 kroki dalej kolo zabiera jeden papierek i daje inny, który jest talonem na posilek na promie.
Waskie drzwi wewnatrz promu nie pozwalaja przemieszczac sie rowerem z sakwami. Przez kazda framuge musze sie przeciskac. Ale to jeszcze nic. Jak dojechalem na rufe, obok warczacego generatora, przy którym juz nie bylo slychac wlasnych mysli, to przejscie zostalo zwezone slupkiem podtrzymujacym poklad poziom wyzej. Statek bardzo przyjazny. Warto wspomniec ze wszystkie wlazy przez które przeciskalem sie z rowerem, mialy przyjazna wysokosc progu: tak wysoka ze grozilo uszkodzeniem tarcz przednich korb.
Rowery zaparkowalismy na rufie, a w ciagu kolejnych godzin zaladunku zostaly dodatkowo usztywnione na tej pozycji przez stosy rozmaitych pakunków.
My za to wzorem innych turystów drugiej klasy, zajelismy pozycje na górnym, otwartym pokladzie, obok mostku statku, prazac sie na sloncu w czasie zaladunku trwajacego do godziny 18, o 18:30 statek wyruszyl w rejs do Sudanu

 

Poleć znajomemu ten artykuł...


Opublikowane w : Mamblog Section, Blog
Cytuj ten artykuł na swojej stronie Ulubione Drukuj Podobne artykuły

Komentarze użytkowników (1) RSS feed komentarz
Wystawiony przez arek, z 30-11-2009 20:19, , Zarejestrowany
1. zapraszam
oczywiscie nieustajaco zapraszam na strone www.welocypedy.pl gdzie znajdziecie wiecej.  
sa tam tez odnosniki do innych miejsc gdzie mozna poczytac: np blog na stronach gazety wyborczej.
 
» Poinformuj administratora o tym komentarzu
» Odpowiedz na komentarz...

Dodaj swój komentarz



mXcomment 1.0.7.::.Polish Version - JoomlaPL.com Team © 2007-2010 - visualclinic.fr
License Creative Commons - Some rights reserved
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Ostatnio dołączyli

jacenty offline
2010-03-11

poznan
Highslide JS
annaelk offline
2010-03-11

Ełk

Slowik93 offline
2010-03-10

Bąków

998877NIka offline
2010-03-09

Rzeszów
Rowerzyści Online
Łącznie: 26
Rowerzystów: 2 / Gości: 24
Headhunter Łódź
krzysiek Świdnica
Rowerowe wydarzenia
wto kwi 27 @08:00
Przez stepy Ponidzia.
Użytkownicy
1700 zarejestrowanych
0 dziś
2 wczoraj
6 w tym tygodniu
9 w tym miesiącu
Ostatni: jacenty offline
Ostatnio na forum
Ostatnie ogłoszenia
Ostatnie komentarze
Jedzenie i picie na trekingu
każdy inaczej
Wszystko zalezy od organizmu, po...
07/03/10 13:20 Więcej...
Przez Dominika

Jedzenie i picie na trekingu
Grunt to śniadanie.
Jezu! Gdybym czymś takim się odżywiał...
05/03/10 22:47 Więcej...
Przez Robert

Brzegiem Bałtyku 2009
MAPKA
Dokładny ślad trasy z GPS - naciskać...
04/03/10 12:25 Więcej...
Przez andy qvejt56@terramail.pl

Jedzenie i picie na trekingu
Niewiedza
Brawo zakręceni. Ponieważ mając 54l....
17/02/10 08:39 Więcej...
Przez Mirosław

Relacja z I Zlotu w Łagowie
rewelka
Rewelacyjna relacja, szkoda że mnie nie...
15/02/10 23:11 Więcej...
Przez maciek

Erfurt live leer
Erfurt live leer
Erfurt live unten Erfurt live leer Erfurt live unten
Narowerze.Info 2006-2007. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Kontakt Media o Nas Linki

Design by: Webdesign Erfurt