Witam kochani!
I znów okrutny los nie pozwoli mi się z Wami spotkać i wreszcie poznać Was w realu
Ujmę to tak...nagle w twarz reflektor, krótki krzyk, w ustach szkło, urwany film...to wszystko, co zapamiętałam z wczorajszego wypadku samochodowego.
Uraz kręgosłupa, klatki i skręcenie kręgów szyjnych, skutecznie eliminuje mnie ze spotkania z Wami i z rowerem pewnie też na pewien czas.
Życzę wszystkim cudownych, razem spędzonych chwil, ściskam, ile sił w klacie pozostało i mam nadzieję do zobaczenia...gdzieś, kiedyś...i zazdroszczę Wam jak cholera!!!